Blog > Komentarze do wpisu
Z listów do Anny

"Czuję się jak ścierka przeciągnięta po podłodze dworcowej toalety."

Aniu. Moja piękna Przyjaciółko. Obrazie moich myśli. Skąd u Ciebie takie odczucia? Przecież jesteś najdelikatniejszą z delikatnych. Najwrażliwszą z wrażliwych. Poezją myśli i uczuć. Moim odbiciem...

Nawet chorujesz na "moje" choroby. Jak to było? Straciłaś przytomność na kilkanaście minut, wzięłaś leki i wszystko wróciło do normy. Bardzo chciałaś być taka, jak ja. Rozpływałaś się w poetyckich strofach, wzlatywałaś i odfruwałaś. Nigdy na zawsze...

Pieprzony króliczek.

W sumie pasujecie do siebie.

Ty - ścierka. On - śmieć.

Sama poezja:)

Dlaczego do Ciebie piszę? Bo wiem, że mnie czytasz. Podobnie jak on.

Masz kochającego męża. Powiedz mi - do czego potrzebna Ci ta znajomość? Dla internetowego mirażu chcesz poświęcić to, co w życiu jest najważniejsze?

Anno. Jesteś pewna, że pokochałaś mężczyznę?

Powiedz jej. Powinna znać prawdę.

czwartek, 08 marca 2012, semiranna

Polecane wpisy

  • Pożegnanie

    Z góry wszystkich przepraszam, że na moment pożegnania wybrałam dzień kawalarzy, nie jest to jednak primaaprilisowy żart. Jakoś tak się złożyło... Kończę pisani

  • Kryzys

    Co jakiś czas próbuję po raz kolejny wystartować nowym życiem. Wcześniej układam dobre mantry i wierząc w ich skuteczność powtarzam sobie po raz milionowy: jest

  • Spotkania

    Kasia ma trzydzieści osiem lat i sześcioletniego synka. Szczupła blondynka z jasną aurą dobrej energii. Spotkałyśmy się w deszczowy dzień u stóp zbocza góry, w

Komentarze
2012/03/08 23:55:11
Tym razem to już wyższy stopień wtajemniczenia :)
Nic nie zrozumiałam.
Ale to w końcu do Anny było :)
-
2012/03/09 00:41:36
ano niestety... ja też już drugi raz zaglądam i domyślam się... no cóż ale tylko się domyślam, że chodzi o... a czasem takie wirtualne związki mogą być niestety wyjątkowo złudne... jak fatamorgana na pustyni, niby jest, a jak przyjdzie co do czego... nagle się okazuje, że nie ma nic... no i pogdybałem sobie.
-
2012/03/09 06:28:31
jezeli ktores szuka czegos i u innej osoby znajduje, nie wazne czy sobie to wmawia czy tak jest na prawde, to nie ma kochajacego malzonka/ki, kochajaca osoba nie dopusci do tego, aby kochanej osobie czegos brakowalo i to jest fakt!
i to mowie ja, odwieczny poszukuwacz prawdziwego szczescia i milosci, zadna chwila z kims, kiedy mimo staran zaczyna czegos permanentnie brakowac, nie jest warta marnowania jej z tym kims, to jest znak, aby odplynac w poszukiwaniu pewnego ladu...
-
2012/03/09 07:21:45
ma kochającego męża , ale czy ona jest kochającą żoną ? To , że ktoś nas kocha , nie powstrzyma nas przed szukaniem czegoś innego - gdy my kochamy , to już inna sprawa ...
-
2012/03/09 11:04:40
Właśnie, "to co najważniejsze".... W niektórych momentach życia nie ogarniamy, co jest najważniejsze... Priorytety nam się zmieniają i tracimy z oczu to prawdziwe "najważniejsze"...
-
2012/03/09 11:50:05
"Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi."
/Paulo Coelho - Alchemik/
-
2012/03/09 20:43:19
Nie wiem kiedy przeszłość przestanie mi odbijać się czkawką goryczy. Kiedy zawodzi ktoś, kto nazywa się twoim przyjacielem, to ma się chęć wywrzeszczeć mu emocje prosto w twarz. Niestety nie miałam takiej okazji. Jednak jest we mnie wewnętrzne przekonanie, że Anna odwiedza mój blog. Zawsze szła za mną jak cień, coraz bardziej upodobniając swój styl i wizerunek w necie do mojego życia. Nawet zaczęła "chorować" na te same choroby.
Nie. Już nie ma we mnie złości. Pozostała gorycz zawodu. Dobry temat na kolejny wiersz Anny.
-
2012/03/09 21:11:18
przepraszam, ze nie zrozumialam tego wpisu i dziekuje za komentarz :)

"Kiedy zawodzi ktoś, kto nazywa się twoim przyjacielem, to ma się chęć wywrzeszczeć mu emocje prosto w twarz."
moge sie pod tym podpisac
-
2012/03/09 21:19:54
Margosia:) Przesz tak napisałam tę notkę, że chyba nikt - poza osobami uczestniczącymi w dramacie;) - nie mógł zrozumieć tego bełkotu;)))
Zawód przyjaźni bardziej boli, niż zawód miłosny, śmiem twierdzić...
-
2012/03/10 06:41:29
w moim przypadku, nie bylam uczuciowo zaangazowana w te przyjaznie, az tak po uszy, u jednej zabolalo mnie to, ze bylam oklamywana permanentnie ciahgym pokazywaniem mi jej obrazu, przez nia skreowanego, wyszlam tez dzieki temu na koncertowa idiotke, stajac murem po jej stronie, kiedy fakty wygladaly calkiem inaczej, nie powiem ja chetnie stoje za przyjaciolmi murem, nawet jak nie maja racji, tylko musze o tym wiedziec, a tu poczulam sie podwojnie oszukana, bo dodatkowo zrobiona w balona, teraz widzac na roznych blogach komentarze tej osoby, w ktorych ona robi niejednokrotnie osobiste wycieczki w moim kierunku, uzywajac przeviwko mnie tajemnic jej tylko powierzonych oczywiscie przekrecajac fakty obrzydliwie wrecz, mam ochote wdeptac karla w ziemie, bowiem przemawiac do rozsadku w tym przypadku nic nie da, morda czlowiekowi odpadnie, a karzel dalej bedzie tkwil w swoim wyimaginowanym zyciu ...

drugi przypadek budzi we mnie po prostu odruch wymiotny, to bylo dokladnie wykalkulowane i zimne wykorzystanie miekkich cech mojego charakteru, w tym przypadku nawet jak zobacze gdzies ten nick, z tej pogardy do siebie, ze nie sluchalam wlasnej intuicji, omijam jak smierdzace gowno

i nie, nie uwazam ze to gorsze od utraconej milosci, byc moze dlatego, ze dlugoletni, sprawdzeni przyjaciele nigdy mnie w potrzebie nie zawiedli, a jedynym powodem rozstania byla smierc ktoregos

fakt wpis jest niezrozumialy dla niewtajemniczonych :)