Blog > Komentarze do wpisu
Kryzys

Co jakiś czas próbuję po raz kolejny wystartować nowym życiem. Wcześniej układam dobre mantry i wierząc w ich skuteczność powtarzam sobie po raz milionowy: jestem zdrowa i silna, jeszcze wiele przede mną, cieszę się życiem, wszystko będzie dobrze, a nawet jeszcze lepiej.

Kiedy umocniona pozytywnym myśleniem wyruszam na podbój świata, nawet przez ułamek sekundy nie myślę, że coś pójdzie nie tak, że znów wypierniczę się na kolejnym życiowym zakręcie. Ma być dobrze i już.

Ale, k...a, nie jest.

Prawda jest taka, że do sanatoriów ludzie jeżdżą dla odbudowania sił witalnych, ale na ogół są to ludzie zdrowi. Mogą korzystać ze wszystkich zabiegów, mogą rozwijać tężyznę fizyczną, mogą cieszyć się powrotem kondycji. Wymyśliłam sobie, że ze mną też tak będzie.

Ale, k...a, nie jest.

Kriokomorę mi zabrano, bo serce zwariowało, a oskrzela zabrały oddech. Zabrano mi magnetronik, bo pole magnetyczne przypomniało sercu o arytmii. Zabrano mi hydromasaże, bo po wodnym relaksie z bąbelkami nie mogłam wstać. Dzisiejszy dzień spędziłam w łóżku, bo ani nogi nie chciały chodzić, ani głowa nie chciała myśleć. A przecież miałam tutaj stanąć na nogi, poczuć drugą młodość i przypływ energii życiowej. Miało być naprawdę dobrze...

Ale, k...a, nie jest.

PS

Nie pocieszajcie mnie. Ja już tak mam i powoli się do tego przyzwyczajam, że za długo nie może mi być dobrze. Jestem zła. Jestem wściekła. Jestem wk...na! Przejdzie.

piątek, 02 marca 2012, semiranna

Polecane wpisy

  • Pożegnanie

    Z góry wszystkich przepraszam, że na moment pożegnania wybrałam dzień kawalarzy, nie jest to jednak primaaprilisowy żart. Jakoś tak się złożyło... Kończę pisani

  • Zamek Czocha

    Czas wolny od ćwiczeń i zabiegów na ogół spędzam wędrując po górskich szlakach, ale co kilka dni wybieram się w miejsca warte obejrzenia. Sobotnie, pochmurne po

  • Z listów do Anny

    "Czuję się jak ścierka przeciągnięta po podłodze dworcowej toalety." Aniu. Moja piękna Przyjaciółko. Obrazie moich myśli. Skąd u Ciebie takie odczucia? Przecież

Komentarze
2012/03/02 20:40:57
Nie daj się, im bardziej będziesz chciała być zdrowa, tym bardziej będziesz. Ale musisz bardzo chcieć. Pozdrawiam .
-
2012/03/02 20:43:55
Danusiu, ja nie wiem, czy dla mnie nie byłoby lepiej pogodzić się z tym, żem lebioda i w życiu nie podskakiwać już zbyt wysoko. Bo potem jest wqrw:/
-
2012/03/02 20:57:41
Póki się wk... wiasz, to nie jest źle:) źle będzie wtedy, kiedy całkiem zobojętniejesz:)
-
markaewa
2012/03/02 21:13:32
Trochę się dziwię, czytając ten post. Wychodzi :), że jesteś bardzo naiwna. Po pierwsze, utrwalasz stereotyp, że do sanatoriów jeżdżą ludzie zdrowi, po to, aby się "wybyczyć". Co nie jest prawdą. Jestem chora, jeżdżę i lepiej się czuję po serii zabiegów. Są też takie, z których musiałam zrezygnować, np. kriokomora, masaż całego ciała, ale zastąpiłam je innymi w porozumieniu z lekarzem. Na dodatek podczas pobytu w sanatorium 4 lata temu złamałam rękę. To dopiero pech. Zawsze powtarzam sobie - mogło być gorzej, nie jest tak źle, mogłam np. złamać nogę. Chyba jestem urodzoną optymistką. Życzę więc i Tobie więcej optymizmu :) Po drugie, jeśli jesteś chora na to i owo, to musisz przyjąć do wiadomości pewne ograniczenia, wynikające choćby z kondycji Twojego organizmu. Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej, tak mi się wydaje. I żadna mantra tu nie pomoże.
Życzę poprawy nastroju :))
-
kultekiewiczanka
2012/03/02 22:25:33
Życzę zdrowia i radości życia !
-
2012/03/03 01:56:39
o właśnie (jak przeczytałem wyżej) więcej optymizmu!
-
2012/03/03 09:04:19
Piranio, ja wciąż o siebie walczę. O kobietę, którą byłam jeszcze tak niedawno. I wciąż mam w sobie naiwną wiarę, że ona powróci. Że to załamanie zdrowotne jest tylko czasowe. Stąd nerwy, kiedy słabość po raz kolejny wygrywa z nadziejami.
Jednak wbrew oczywistościom, z uporem godnym maniaka, nadzieje wracają. A wraz z nimi marzenia:)
-
2012/03/03 09:22:03
Jestem naiwna, Ewo, to prawda. Może dlatego nie chcę przyjąć do wiadomości ograniczeń, jakie niosą ze sobą moje choroby. Wierzę, że w tym jest moja siła do walki ze słabościami. Nie umiem, a wręcz nie chcę stać się kimś, kto jest obcy mojej naturze, bo wpędza mnie to w doły wielkości Everestu. Pewnie, że próbuję dostosować się do zdrowotnych realiów, ale powoduje to u mnie kompletny marazm i brak chęci do życia. Pogodzenie się z istnieniem choroby nie jest łatwe, pogodzenie się z niemożnościami dużo trudniejsze.
Napisałaś o braku optymizmu. Wbrew odczuciom czytających jestem umiarkowaną optymistką, ale reaguję bardzo emocjonalnie w chwilach, kiedy zawala się misternie budowany plan. Mocny, ale krótki wybuch pozwala mi uwolnić się od negatywnych uczuć i powrócić do dobrego nastroju:)
A jeśli chodzi o stereotypy... unikam ich jak ognia, jednak nie jestem od nich wolna. To mój drugi pobyt w miejscu, gdzie poprawia się stan zdrowia. Nie mam dużego doświadczenia, mogę napisać jedynie o tym, co sama zauważam. Mój turnus w osiemdziesięciu procentach, to ozdrowieńcy po przebytych wypadkach. Takich jak ja, z dodatkowymi schorzeniami, jest naprawdę niewielu. Stąd moje podsumowanie. A poza tym wczoraj byłam naprawdę zła na cały świat.
Twoje życzenia spełniły się, jak widzisz, nad wyraz szybko:))
Serdeczności:)
-
2012/03/03 09:23:05
Kultekiewiczanko, przyda mi się każda dobra myśl, dziękuję i wzajemnie pozdrawiam:))
-
2012/03/03 09:27:00
Wiosno - wiosną! ;))))
Dziś jest chyba najpiękniejszy dzień od mojego przyjazdu do uzdrowiska. Jeszcze przed śniadaniem poleciałam w góry na krótką, poranną przebieżkę, a teraz pakuję plecaczek na dłuższą wyprawę. Co dziwne, nawet naprawdę ekstremalne wspinaczki nie powodują u mnie wariacji serca.
Ech, ta adrenalina;))))
-
2012/03/03 09:39:49
Przeciążyłaś organizm i po prostu się zbuntował. Stąd ten kryzys, ale cieszę się, że już jest lepiej. Zazdroszczę bliskości gór, bo je uwielbiam.
-
2012/03/03 13:59:10
sorki ale sie usmialam, bo wyobrazilam sobie jak tupiesz nozkami wkurzona ze cos zaczelo szwankowac :) w kazdym razie zycze co by wszystko co telepie przestalo telepac a to co drzy, drzec przestalo i zeby bylo ekstra w tym sanatorium po prostu, mimo wszystko :)
sciskam :)
-
2012/03/03 18:26:19
Paulino, trochę przesadziłam z intensywnością rehabilitacji, to fakt. Bardzo bym chciała odzyskać sprawność ręki. Gorzej, że pozostałe choroby wyznaczają pułap wysiłku i rodzaje zabiegów. To mnie wkurza.
A góry... są w moim sercu od młodości. Mieszkam tuż przy nich:) Kiedy zaczęłam chorować na nadciśnienie, to niezbyt przyjemne sensacje zdrowotne zmusiły mnie do przerwania weekendowych spacerów po górach na dłuższy czas. Ale dobre leki zrobiły swoje i znów mogę prawie bezkarnie hasać po górskich ścieżkach:)
-
2012/03/03 18:29:23
Mania, czasami wyglądam jak rozzłoszczone, podstarzałe dzieco;)))
Jest naprawdę ekstra. Pokoje z wygodami, otoczenie elegancja Francja, a wyżerka jak u Mamy;))) No i te krajobrazy:)
Ściskam i ja Ciebie:)
-
rest5
2012/03/03 21:42:01
Uwielbiam pobyty w sanatorium! Od rana odhaczę obowiązkowe zabiegi i mam luz. Nic nie muszę - mogę robić co chcę, albo nie robić nic. Trzy tygodnie błogostanu bez myślenia o pracy, zakupach, sprzątaniu, gotowaniu...
Leczyć się generalnie powinni ludzie zdrowi ;))) A poważnie to jedzie się z jakimiś bólami i chorobami przeważnie, a zabiegi na wszystko i tak nie pomogą. Skupiam się zwykle na tym, co ma szanse na największą poprawę i temu poświęcam max czasu.
Wiesz jak to było: Jak kobieta po 50-tce budzi się rano i nic ją nie boli, to znaczy że nie żyje. ;))) Cudów nie ma - nawet w sanatorium.
Ściskam Cię serdecznie i pozdrawiam ciepło! *)))
-
2012/03/05 16:27:52
Restku, posmakowałam sanatoryjnego życia i również podoba mi się ogromnie! W szpitalach większy rygor, a tu jak w hotelu. Ugotują, posprzątają, zmienią ręczniki i pościel. No, kurka - żyć nie umierać;))
Dziś wieczorem wizyta u ortopedy, może wytarguję jeszcze jakieś dodatkowe zabiegi:)
-
spirit_of
2012/03/13 09:59:46
Rest, przestraszylas mnie ;)
Jestem po czterdziestce, i rzadko kiedy cos mnie nie boli :(

Semi, po wielu pobytach w sanatoriach, potwierdzam twoja teze. Kuracje sa dla zdrowych jak byk ;) niestety :(
-
2012/03/14 12:18:48
Spiritku, to, jacy ludzie znajdują się na danym turnusie, zależy też chyba od planów ZUS-u wobec tych chorych. Może... trudno się wyznać, ale otrzymaliśmy już wypisy i zaniemówiłam widząc nierzetelność wpisów. Co innego w karcie, co innego w wywiadzie, a jeszcze coś innego w wypisie. Poprosiłam o wytłumaczenie tych zmian i najpierw usłyszałam, że to lekarz decyduje jakie choroby uwzględnić w wypisie, potem, że pielęgniarka się pomyliła i wpisała dane innej pacjentki, a na końcu pani stwierdziła, że to i tak nie ma znaczenia co będzie napisane w moich dokumentach... Ponieważ zaparłam się, wszystkie pomylone i wymyślone dane zostały zmienione. Podejrzewam jednak, że 80% pacjentów wyjedzie z tym, co dostało, czyli z adnotacją, że zostali uzdrowieni. Ot, życie...