Blog > Komentarze do wpisu
Spotkania

Kasia ma trzydzieści osiem lat i sześcioletniego synka. Szczupła blondynka z jasną aurą dobrej energii. Spotkałyśmy się w deszczowy dzień u stóp zbocza góry, w której mniej więcej na połowie wysokości czerniało wejście do jaskini. Ciekawość bywa silniejsza od rozumu, dlatego zapadając się w głębokim śniegu i zjeżdżając po lodowych jęzorach, pięłyśmy się pod górę, chcąc zobaczyć lodowe stalagmity i stalaktyty. Mati śmignął jak koziołek sprytem swoich sześciu lat, a my, podtrzymując się wzajem, dotarłyśmy do jaskini na ostatnim oddechu. Ale warto było:) W czeluści skalistej wnęki ujrzałam zachwycający obraz.

Kamień kojarzy się z monolitem, czymś mocnym i zwartym. Tymczasem skały otaczające jaskinię bardziej przypominają mocno spróchniałe drewno, aniżeli kamienne formacje. Ostre jak brzytwa brzegi kamienia układają się wąskimi warstwami, tworząc dziwaczne, kolorowe struktury, gdzieniegdzie błyszczące niczym "złoto głupców". Zdawać by się mogło, że to przedsionek do kaplicy gór, gdzie głównym ołtarzem są lodowe rzeźby. I tak było w istocie...

Potężne, lodowe sople zwisały ze sklepienia pieczary, połyskując spływającą po nich wodą. Przezroczyste, białe, a niekiedy niebieskawe, tworzą kurtynę zasłaniającą wnętrze jaskini. Pod nimi, wzniesione ku górze, strzeliste, lodowe kolumny, wsparte na falistych piedestałach zmarzliny, zamykają drogę ciekawskim oczom. Niezwykłe budowle pełne muzyki spadających kropel wody...

Długo stałyśmy jednakowo zachwycone niespotykanym tworem natury. Dzieli nas piętnaście lat, a jednak przez tych parę chwil znalazłyśmy w sobie coś, co przyciąga jak magnes i tworzy pierwsze niteczki więzi. Podobieństwo w postrzeganiu i odbiorze świata. Z radością przyjęłam zaproszenie do wspólnego spędzenia popołudnia i po kilkunastu minutach jazdy samochodem, całą trójką odwiedziliśmy muzeum szachów. Skromne pomieszczenia w prywatnym domu zachwyciły nas bogactwem zbiorów. Szachy ze wszystkich stron świata, wykonane z przeróżnych materiałów. Od klasycznych - drewnianych, przez szachy z kości słoniowej, malachitu, szkła i plastiku. Różne kształty i wielkości. Wszystkie wyjątkowo piękne. Obok szachów, w regałach, ustawiono dziesiątki książek o tematyce szachowej, a także trofea z konkursów szachowych, których zdobywcą jest właściciel zbiorów. Przyjemnie było posłuchać jego turniejowych wspomnień. Wyszliśmy bogatsi o odrobinę wiedzy i wiele przyjemności.

Resztę dnia zajął nam spacer ulicznym deptakiem wśród rzeki turystów, zwiedzanie miejscowego kościoła, no i oczywiście przepięknego domu zdrojowego wraz z wykonaną z drewna modrzewiowego, osiemdziesięciometrowej długości halą spacerową, pełną olbrzymich agaw rosnących w donicach wzdłuż deptaka. Popijając przy maleńkim stoliczku wodę zdrojową, długi czas opowiadałyśmy sobie z Kasią o życiu. Dwie zupełnie obce dla siebie kobiety, z różnych pokoleń, na zupełnie różnych etapach życia, odnalazły się w tłumie i opowiedziały o sprawach z najgłębszych zakamarków duszy.

I sama nie wiem jak to się stało...

Następnego dnia wjechałyśmy kolejką gondolową na ośnieżone szczyty i w czasie gdy Mati zjeżdżał na pupie z niewielkich stoków, we dwie z Kasią pasłyśmy dusze śnieżnymi krajobrazami. Na koniec, w schronisku, gorącą herbatą przypieczętowałyśmy międzypokoleniowe braterstwo dusz;))

Mówią, że swój swego zawsze znajdzie. Choćby dzieliła ich przestrzeń największa, bo czas:)

wtorek, 28 lutego 2012, semiranna

Polecane wpisy

  • Pożegnanie

    Z góry wszystkich przepraszam, że na moment pożegnania wybrałam dzień kawalarzy, nie jest to jednak primaaprilisowy żart. Jakoś tak się złożyło... Kończę pisani

  • Zamek Czocha

    Czas wolny od ćwiczeń i zabiegów na ogół spędzam wędrując po górskich szlakach, ale co kilka dni wybieram się w miejsca warte obejrzenia. Sobotnie, pochmurne po

  • Z listów do Anny

    "Czuję się jak ścierka przeciągnięta po podłodze dworcowej toalety." Aniu. Moja piękna Przyjaciółko. Obrazie moich myśli. Skąd u Ciebie takie odczucia? Przecież

Komentarze
2012/02/28 15:18:39
Skoro już spotkałaś taką duszyczkę, to nie przegap okazji, weź telefon i adres i pielęgnuj znajomość, żeby jej nie stracić na zawsze. To szczęście znaleźć człowieka, który nas rozumie, a jednocześnie my rozumiemy jego.
-
2012/02/28 15:48:24
no i dobrze mowia, z moja najlepsza przyjaciolka juz w pierwszej chwili wiedzialysmy, ze to jest to, a dzieli nas 21 lat, jest tylko rok starsza od mojej corki :)))
-
2012/02/28 17:59:18
Wymieniłyśmy się telefonami i adresami mailowymi, Piranio, ale jak znam życie, to każda z nas wpadnie w swój życiowy wir i pozostaniemy dla siebie tylko pięknym epizodem w górskim uzdrowisku (uśmiechnęła się smutno).
-
2012/02/28 18:01:11
Czyli dobrze napisałam, Margoś - różnica wieku nie ma aż takiego znaczenia, jakie jej się nadaje:)
-
2012/02/29 08:50:00
tia... wyjeżdżamy na wczasy, na urlop, na grzyby, do sanatorium i wpadamy na inny tor. inaczej wtedy wygląda świat, otaczający nas ludzie. inną wartość ma wolniej płynący czas...
a tak na marginesie kiedyś tam, jeszcze w ubiegłym wieku (jak to dostojnie i "zacnie" brzmi, prawda?) miałem przyjemność wkroczyć do jaskini niedźwiedziej gdzieś tam za stroniem śląskim, tak, to są zachwycające swoim surowością miejsca. pamiętam to do dziś i z chęcią wybrałbym się tam ponownie...
-
2012/02/29 08:59:02
alez absolutnie nie, no chyba ze sie jest stertyczala baba, hahaha, ale Tobie do takiej daaaaleeeekoooo, oj daleko :)))
-
2012/02/29 11:06:56
Dla drugiego człowieka warto ponieść trud, jak jeden mail w miesiącu i jeden sms lub rozmowa, codzienne życie nie powinno przesłonić znaczenia takiej znajomości. Bo czy wiadomo, kiedy znów trafisz na takiego człowieka ?
-
2012/03/01 18:52:50
Wiosno, jakoś tak z wiekiem coraz trudniej jest nam zebrać się do sentymentalnych podróży, prawda? A przecież ciągnie wilka do lasu;)
-
2012/03/01 18:55:05
Stetryczała to może nie, Margoś, ale znajduję w sobie coraz więcej cech starszej pani. I na swój sposób nawet mi się dość podoba ta stateczna matrona;))
-
2012/03/01 18:58:48
Masz rację, Piranio. Warto dbać o przyjaźnie i znajomości. Tylko do tej pory jakoś tak dziwnie się składa, że kiedy już przywiążę się do kogoś najwierniejszym, psim oddaniem, to znajomość najpierw słabnie, a potem się kończy. A ja już nie chcę, żeby bolało.
-
2012/03/02 08:54:52
Jestem o tym przekonana ! Różnica wieku nie jest przeszkodą , co najwyżej wprowadza nową jakość w znajomość , w sensie jak najbardziej pozytywnym . Jedno , co mnie zniechęcą w takich fajerwerkach zafascynowania drugą osobą , to ich efemeryczność . Są osoby , które całę swoje ''ja'' podadzą jak na dłoni , serce otworzą - pławiSz się w tej oszałamiającej zgodności poglądów i emocji , wprowadzasz osobę do książki tel w komórcę , dużo sobie obiecujesz po znajomości , planujesz powiedzieć o tym i o owym ...Aż tu nagle , ku twojemu zdumieniu , kontakt umiera śmiercią naturalną , bo najwyraźniej , mógł zaistnieć tylko tam i wtedy ... :/
-
2012/03/02 10:03:06
oj ciągnie, ciągnie... i jakoś właśnie tak w lesie najchętniej wypuszczam się w takie sentymentalne podróże w "zaświaty"... choć znalezienie się w miejscach, gdzie kiedyś, z kimś... też zawsze przywołuje falę wspomnień
-
2012/03/02 20:22:25
To coś jak kontakty w internecie, Ikunia.
Chociaż czasami tak bardzo by się chciało, żeby tym razem było inaczej...
-
2012/03/02 20:23:49
Wiosno, życzę Ci jak najwięcej takich podróży przez wspomnienia. Bo one uśmiechają:)
-
2012/03/08 23:57:56
Mieszkałam kiedyś przez 2 lata z kobietą starszą ode mnie o 25 lat.
Zaprzyjaźniłyśmy się pięknie.
Przyjechała nawet na mój ślub - z innego kraju.
I do tej pory mamy kontakt, choć niestety głównie telefoniczny (więc ulotny).

Także wcale nie musicie się rozejść każda w swoją stronę :)
-
2012/03/09 21:00:54
Będę chuchać i dmuchać na nową znajomość, Fidrygauko:) Od zupełnie niedawna wiem, że jakość kontaktów wcale nie musi iść w parze z ich ilością, żeby znajomość stała się niezwykle cenną:)